O autorze
Rodzina i znajomi już nie byli w stanie słuchać moich wywodów o religii i pseudonaukach, dlatego założyłem bloga.

Ilu tak naprawdę jest w Polsce zagorzałych katolików?

27.04.2014 Watykan, Plac Świętego Piotra. Msza Kanonizacyjna Jana Pawła II i Jana XXIII Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Wreszcie poznaliśmy odsetek uczestniczących w niedzielnej mszy (dominicantes) za rok 2013. Większość mediów tylko pobieżnie zajrzała do danych i w świat poszła liczba – 39,1%. Co naprawdę oznacza ten odsetek? Złapmy za kalkulator i przyjrzyjmy się wnikliwie wynikom.

Na wstępie trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć – na badania liczby dominicantes (uczestniczących w mszy świętej) i communicantes (podchodzących do komunii) trzeba patrzeć z lekkim przymrużeniem oka. Są one przeprowadzane przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego (w skrócie ISKK) prowadzony przez Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego w Polsce (Księża Pallotyni). „Na mocy porozumienia z Sekretariatem Konferencji Episkopatu Polski” – jak czytamy na stronie ISKK.



Nie zakładam oczywiście z góry, że ISKK jako prowadzone bezpośrednio przez Kościół Katolicki i zatrudniające badaczy m.in. wśród księży, musi być organizacją czysto propagandową i w ogóle nie powinniśmy patrzeć na ich badania. Są one prowadzone na szeroką skalę, więc swoją wartość mają, a nie sądzę, żeby Kościół Katolicki marnował aż tyle zasobów, żeby samego siebie oszukiwać. Zakładam, że mimo roztaczania nimbu władzy i potęgi, Kościół jednak chce wiedzieć na ile rzeczywiście rządzi duszami Polaków.

Ale jednak nie uniknie się błędów. Podczas liczenia wiernych w parafiach zatrudnione do tego osoby mogą mylić się na korzyść proboszcza i parafii, żeby ta lepiej wyszła w papierach wysyłanych do biskupów i mogących być podstawą rozliczeń. Poza tym to badanie, chociaż potężne, bo odbywające się we wszystkich parafiach, jest przeprowadzane tylko raz do roku. Ogłoszenia parafialne na mszach na tydzień przed badaniem są na pewno okraszone nawoływaniami do stawienia się licznie na ten sądny dzień.

Przyjmijmy jednak, że badania dominicantes, chociaż nie będą dla nas epifanią i zdajemy sobie sprawę z ich ułomności, są miarodajne. I zagłębmy się w niej.

Ile to jest 39,1% w tłumaczeniu na laicki?
Jak Kościół Katolicki liczy dominicantes? To odsetek uczestniczących we mszy spośród wierzących zobowiązanych do uczestnictwa we mszy.

Najpierw bierzemy liczbę Polaków – 38 496 000 (dane z GUS stan na 31.12.2013 r.). Z tego wyciągamy liczbę wiernych, bo przecież reszta ich nie interesuje. Ochrzczonych jest, jak mówią, ok. 95%, ale nie musimy strzelać. Kościół Katolicki ma przecież dokładne dane z kartotek, których nie powstydziłoby się amerykańskie NSA.

W roczniku statystycznym RP 2013 GUS podaje znacznie niższy odsetek – 33 384 936 katolików obrządku łacińskiego (zwróćcie uwagę na dokładność, nawet liczby ludności całej Polski GUS nie podaje z dokładnością do jedności). Jak z tego wychodzi 95% ogółu ludności? To wiedzą tylko współpracujący serdecznie już od ponad dwudziestu lat statystycy GUS i ISKK (rok temu robiłem podobne wyliczenia odsetka dominicantes i właśnie zmyliło mnie to 95% przez co wyliczenia wyszły mi trochę inaczej).

Idziemy jednak dalej. ISKK nie bierze pod uwagę wszystkich katolików. Miłościwie odliczają 18% wiernych, która nie jest zobowiązana do uczestnictwa w mszy świętej. Jest to stały odsetek, stworzony podobno na podstawie badań, odliczający najmłodsze dzieci do lat siedmiu, inwalidów etc. Czyli ile zostaje nam wiernych? 27 375 648.

Z tego liczymy szybciutko 39,1% i co nam wychodzi? 10 703 878 Polaków. 27,81% ogółu ludności. A to jest średnia krajowa.

Chociaż na przykład w diecezji tarnowskiej dominicantes to 69% wiernych zobowiązanych do uczestnictwa we mszy, to po drugiej stronie skali znajdziemy szczecińsko-kamieńską gdzie jest zaledwie 24,3%. Z 2 822 500 wiernych 82% to 2 314 450, a z tego 24,3% to zaledwie 562 411. To tak jakbyśmy z całej archidiecezji wykroili Szczecin i parę przyległych miasteczek.
Następnym razem więc, gdy w jakiejkolwiek dyskusji katolicki fundamentalista powoła się na przynależność do większości w społeczeństwie, przypomnijcie mu te dane i usadźcie go retorycznie tam, gdzie on chce usadzać wszystkich wkoło – w jednej z wielu w szeregu mniejszości w Polsce.
Trwa ładowanie komentarzy...