O autorze
Rodzina i znajomi już nie byli w stanie słuchać moich wywodów o religii i pseudonaukach, dlatego założyłem bloga.

W poszukiwaniu „sedna” świąt. Kogo właściwie urodziny obchodzimy w Boże Narodzenie?

- Żaden rozsądny historyk nie podważa historyczności Jezusa - twierdzi w wywiadzie dla PAP historyk dr hab. Łukasz Niesiołowski-Spanò. Czy jednak istnienie Jezusa to taki pewnik? A jeśli nawet tak, to co o nim wiemy oprócz mglistej mitologii?

W tym samym wywiadzie historyk mówi przede wszystkim, czego nie wiemy. Między innymi gdzie się urodził (raczej nie w Betlejem, a w Nazarecie choć i to nie jest pewne), czy kiedy się urodził (ewangelie nie są zgodne, a innych źródeł nie mamy). Zmyśleniami jak podaje Niesiołowski-Spano muszą być także chociażby przekazy o trzech królach, statusie rodziny Jezusa, czy jego życia do czasu rozpoczęcia przez niego nauczania.



Tak naprawdę wiemy o tej tak ważnej postaci dla milionów ludzi na świecie bardzo niewiele. Jedyne o nim wczesne przekazy to te pochodzące z naturalnie stronniczych źródeł chrześcijańskich. Zanim jego wyznawcy nie wyruszyli podbijać serc wszystkich społecznych wyrzutków w całym rzymskim imperium, o Jezusie nikt nie słyszał poza Palestyną.
Możemy się jedynie domyślać, że rabin Joszua był założycielem politykującej radykalnej sekty żydowskiej, która podpadła oficjelom. Śmierć ich założyciela, primus martyr, sprytni wyznawcy przełożyli na sukces nowej religii. Wystarczyło tylko jeszcze zuniwersalizować przekaz dla nie-żydów...

Czyli kim był ten główny bohater „Bożego Narodzenia”? Jeśli nie wystarcza ci przekaz chrześcijańskich mitów (które zresztą powstały wiele lat po ewentualnym historycznym Chrystusie), możesz odpowiedzieć tylko „nie wiemy”.

Nie sposób też nie wspomnieć przy tych rozważaniach o postaci Johna Fruma. Johna Frum to mesjasz jednego z kultów cargo wyrosłych w Oceanii na początku XX wieku. Ten prorok działał w czasach gdy mieliśmy już narzędzia do zapisywania i przekazywania informacji o których nie śniło się w czasach Chrystusa (oczywiście nie mówię o samych ludziach z wyspy Tanna, ale np. Amerykanach, którzy stacjonowali w ich pobliżu). Tymczasem zaledwie trzydzieści lat później, gdy młody wtedy podróżnik i przyrodnik David Attenborough badał kult Johna Fruma, nie było nawet wiadomo, czy był to miejscowy spryciarz, czy może biały amerykański dezerter, który zakpił sobie z prostych ludzi.

Czy możemy zatem w jakikolwiek sposób wierzyć – poza ślepą religijną wiarą, że chrześcijańska mitologia, która narodziła się na odległej pustyni na Bliskim Wschodzie dwa tysiące lat temu pokrywała się z rzeczywistością?
Trwa ładowanie komentarzy...