O autorze
Rodzina i znajomi już nie byli w stanie słuchać moich wywodów o religii i pseudonaukach, dlatego założyłem bloga.

Religia na krańcu świata. Czy mamy prawo oceniać czyjeś wierzenia?

Sadźani Śakja, Kumari z Bhaktapuru. Jedna z żyjących bogini z Nepalu podczas swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych
Sadźani Śakja, Kumari z Bhaktapuru. Jedna z żyjących bogini z Nepalu podczas swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych Fot. Acarvin / http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Bhaktapur_Kumari.jpg / CC BY-SA http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.5/deed.pl
Spotkanie ze swoim bogiem oko w oko to coś, o czym w jednych religiach się marzy, w innych się tego lęka. W jeszcze innych – to nic nadzwyczajnego. W Nepalu możemy spotkać żyjące boginie-dziewczynki – Kumari. Od małego oderwane od świata, otoczone czcią i więzione, grają fascynującą i przedziwną rolę.

Nepal i Kumari pokazała ostatnio Martyna Wojciechowska w swoim programie „Kobieta na krańcu świata”. Streszczając – Kumari to wcielenie Taledźu, jest nią wybierana kilkuletnia dziewczynka na podstawie horoskopu i cech fizycznych, które posiadać winna bogini. Pozostaje nią do czasu pierwszej krwi, czyli najczęściej miesiączki.
 
Kumari jest zamknięta w pałacu i opiekuje się nią sztab ludzi. Nie chodzi do szkoły, bo przecież jest boginią. Nie może się bawić z rówieśnikami, żeby się nie skaleczyć, poza tym to nie przystoi jej boskości. Musi przyjmować ludzi, którzy składając jej błogosławieństwo oczekują na każdy grymas czy uśmiech, który może być przepowiednią ich szczęścia lub zguby. Umalowana jak kiczowata lalka i przebrana w boskie szaty przez lata gra rolę, którą wyznaczyli jej kapłani. Prawdziwa złota klatka.
 
Czytaj też: Jestem ateistą. Czy polscy niewierzący są prześladowani?



Oprócz Kumari królewskiej – najważniejszej – są też lokalne wcielenia bogini. Te mają trochę więcej luzu. Zabawna była opowieść nauczycielki jednej z takich dziewczynek. Mówiła o schizofrenicznym uczuciu, gdy wymaga od niej jako uczennicy posłuszeństwa w szkole, nawet przy użyciu perswazji fizycznej, a podczas święta przychodzi do niej jako bogini i prosi o błogosławieństwo. Ciekawe czy dziewczynka pomyślała kiedyś, żeby za np. pałę z matmy w szkole, rzucić na swoją nauczycielkę jakąś srogą klątwę?
 
Fascynujący program nie tylko dla osób interesujących się religiami. Ale była tam trochę niepokojąca mnie rzecz. W wielu odcinkach „Kobiety na krańcu świata” z tego, co pamiętam, Martyna Wojciechowska emocjonalnie zbliżała się do bohaterek. Oceniała też ich położenie w tej cząstce świata, w którym przyszło im żyć. Tu, przez cały program prowadząca podchodziła do wszystkiego jak rasowa dokumentalistka – z dystansem, rzetelnie i raczej chłodno opisywała zjawisko. Za co oczywiście nie można jej obwiniać.
 
Na końcu jednak powiedziała parę zdań komentarza:
 
Sama jestem mamą czteroletniej dziewczynki. Gdyby ktoś powiedział mi, że oto teraz moja córka nie będzie mieszkać ze mną, że zostanie żywą boginią i będę mogła ją tylko czasem odwiedzać – nigdy bym się na to nie zgodziła. No ale, jestem z innego świata i z innej kultury i pewnych rzeczy po prostu nie rozumiem. A w każdym razie, nie mam prawa ich oceniać.
 
Z ostatnim zdaniem nie mogę się zgodzić. Uważam, że jak najbardziej Martyna Wojciechowska, ja, czy ktokolwiek inny ma prawo to oceniać. I zadawać pytania. Czy sytuację Kumari możemy nazwać znęcaniem się nad dziećmi? Czy w ogóle religia powinna być obecna w życiu dzieci? Dlaczego ludzie nie pojmują tego jaki czasem schizofreniczny świat tworzą sobie, próbując godzić religię ze zwykłym życiem? I wreszcie – czy religia powinna być świętą krową?

Na ostatnie pytanie odpowiem krótko i arbitralnie – nie. Na tym blogu będę starał się raczej stawiać pytania niż dawać odpowiedzi, ale nie będę uciekał przed ocenami. Religia, czy wierzenia (do których po części możemy zaliczyć także np. pseudonauki) powinny być według mnie poddawane dyskusji – z należytą starannością i odpowiedzialnością – tak jak poglądy polityczne, społeczne, czy zdanie na temat filmu "Bitwa pod Wiedniem". Oczywiście również ateizm.

Do dyskusji nad tym i resztą pytań, które zadałem, zapraszam serdecznie w komentarzach.

Trwa ładowanie komentarzy...