O autorze
Rodzina i znajomi już nie byli w stanie słuchać moich wywodów o religii i pseudonaukach, dlatego założyłem bloga.

Jezus Chrystus nie umarł na krzyżu... tylko na palu męki

Ilustracja przedstawiająca pal męki, stauros, z książki Justusa Lipsiusa (1547-1606), „De Cruce, Libri Tres”, Adwerp, 1594, s. 10
Ilustracja przedstawiająca pal męki, stauros, z książki Justusa Lipsiusa (1547-1606), „De Cruce, Libri Tres”, Adwerp, 1594, s. 10 Fot. Pvasiliadis / PD
Jezus Chrystus nie umarł na krzyżu. Narzędziem jego męki był dużo mniej interesujący pal. Albo dwie belki w kształcie litery „T”. No i jeśli już ukrzyżowanie Jezusa miało miejsce, wszystko wyglądało zapewne zupełnie inaczej...

Wersję o „palu męki” rozpowszechniają przede wszystkim Świadkowie Jehowy (którzy wczoraj – 14 kwietnia po zachodzie słońca – obchodzili pamiątkę śmierci Jezusa Chrystusa), chociaż znani są także badacze spoza tego wyznania, którzy się z nimi zgadzają. Jak na przykład Gunnar Samuelsson, który poświęcił studiom nad rzekomym krzyżem aż dziewięć lat. Do czego doszedł?



Nigdzie w świętych księgach chrześcijan ani w innych dokumentach najbliższych wydarzeniom opisanym w Biblii nie ma jasno napisane, że Jezus Chrystus umarł na tradycyjnym krzyżu. Słowo, jakie tłumaczy się w Biblii na „krzyż” to „stauros”, które oznacza głównie postawiony pionowo słup czy pal albo „ksylon”, które opisuje po prostu drewno, bądź drewnianą pałkę.

Świadkowie Jehowy nie posługują się znakiem krzyża twierdząc także, że ma ono pochodzenie pogańskie. Faktem jest, że krzyż w różnych formach – od ankh, przez swastykę po triskelion – jest znany niemal na całym globie, również na słowiańszczyźnie.

Niektórzy dowodzą, że Kościół przyjął znak krzyża za sprawą cesarza Konstantyna Wielkiego, który jedną ręką przyjmował do Cesarstwa solarny kult Mitry z Persji (jego symbolem był właśnie krzyż) a drugą legalizował chrześcijaństwo. Jeśli przypomnimy jeszcze, że pogański bóg Mitra – czczony pod imieniem Sol Invictus – obchodził urodziny 25 grudnia, to możemy się domyślać, po co hierarchowie Kościoła mieliby przyjąć taką a nie inną symbolikę.


Krzyż w formie litery T?
Mamy jednak powody sądzić, że krzyż pojawiał się u chrześcijan jeszcze przed Konstantynem, ale nie był powszechnym symbolem, takim była częściej między innymi ryba ichthys . Część przekazów opisując mękę Jezusa Chrystusa posługuje się tymczasem greckim znakiem tau (T), krzyż więc mógł wyglądać raczej jak wielka litera „t”.

Widzimy to również w staurogramie , innym świętym znaku, którym opisywano śmierć Mesjasza. Nie znając greki można się pomylić, ale nie mamy tutaj klasycznego krzyża z brzuszkiem u góry, tylko jest to połączenie liter tau (T) i rho (P). Dziś ten znak wciąż jest używany. Możemy go ujrzeć choćby na szyjach członków zakonu franciszkanów, nazywających go pieszczotliwie „tauką”. Choć zapędziłem się w rozważaniach przechodząc od symbolu do rzeczywistego narzędzia męki, możliwe, że również i tau wzięło się ze starszego magicznego greckiego symbolu służącego do ochrony własności.

Mitologia a badania archeologiczne
Historycy podważają także inne chrześcijańskie przekonania i symbole wywodzące się z Biblii i tradycji. Jak np. ten, że Jezus Chrystus wnosił cały krzyż na miejsce kaźni. Jak się okazuje, w rzeczywistości istniały specjalnie przygotowane miejsca do krzyżowania skazańców a ci, jeśli już, wnosili tylko poprzeczną belkę (pionowa była na stałe wbita w ziemię).

Nie trzeba chyba także przypominać o ranach Jezusa, które według wielu obrazów, czy stygmatyków miały być między innymi na dłoniach. Jak przekonują archeologowie, takie umiejscowienie gwoździ raczej się nie zdarzało – tak wbite nie zapewniałyby oparcia. Mówiąc brutalnie – dłonie by nie wytrzymywały ciężaru ciała. Dlatego, jeśli już, wbijano je pomiędzy kość promieniową a kość łokciową tuż przy nadgarstku.

Ale nawet gwoździ nie możemy być pewni. Ukrzyżowani nie zawsze byli nimi traktowani. Czasami katom wystarczało przywiązanie skazanego, który i tak umierał przez słońce, brak wody, ból etc. etc. W ogóle śmierć na krzyżu mogła trwać dniami, więc szybki zgon Jezusa wydaje się także podejrzany. Pomijam jeszcze wiele, wiele innych wątpliwości, co do historyczności przekazu ukrzyżowania – w rzeczywistości ukrzyżowany zwykle gnił na krzyżu, żeby służyć innym za przestrogę (w całej Judei znaleziono tylko jeden szkielet, który przeszedł ukrzyżowanie); ukrzyżowanie to jedna z najcięższych kar, na którą Jezus według ówczesnego prawa niekoniecznie zasługiwał; gwoździ używało się wielokrotnie, więc na przykład w bazylice Świętego Krzyża Jerozolimskiego w Rzymie znajduje się prawie na pewno falsyfikat…

--------------------------------------------------------------------------------------------

Zainteresował Cię ten tekst? Chcesz poznać inne alternatywne wersje historii Jezusa Chrystusa? Polub ten tekst, napisz komentarz i zajrzyj jutro na mojego bloga po kolejną porcję.

Trwa ładowanie komentarzy...